Cztery zasady, które się nie udały

Rozliczenie z epoką

Bolesław Prus w powieści “Lalka” postanowił rozprawić się z niepowodzeniem pozytywizmu. Wskazuje, że praca u podstaw, emancypacja kobiet, praca organiczna oraz asymilacja ludności żydowskiej nie mogła być zrealizowana. Jako autor światły doskonale wie, kto jest winowajcą i wskazuje go na kartach swojego utworu. Arystokracja polska, która jawi się jako niewykształcona, niechętna do zmian i przede wszystkim błędnie przekonana o swoje wyższości jest bez skrupułów osądzona. Biorąc pod uwagę zachowania bohaterów, czytelnik może uwierzyć autorowi bez mrugnięcia okiem.

Przeciwstawnym biegunem ich próżności jest postawa Stanisława Wokulskiego, właściciela sklepu, który jawi się jako pozytywista idealny. Doskonały i zmyślny przedsiębiorca, rozważnie pomnażający swój kapitał, dbający o klientów i jednocześnie filantrop, który nie zwykł się tym chwalić. Jego etos pracy, często niebezpiecznie zahaczający o pracoholizm, jest doceniany na wielu płaszczyznach, chociaż w kręgach arystokratycznych praca jest uznawana za przejaw konieczności tych, którzy mają coś na sumieniu lub urodzili się w niewłaściwych rodzinach.  Ich światy będą musiały chociaż na chwilę się spotkać, ze względu na zabiegi Wokulskiego o rękę panny Izabeli Łęckiej.

Arystokracja nadal na pokaz

Kobieta, którą Wokulski darzy uczuciem, od początku ich nie odwzajemnia. Nie rozumie jego estetyki, podejścia do świata ani zainteresowań. Nie można się temu dziwić, jej środowisko nie zwykło dyskutować o sprawach wzniosłych lub analizować dokonań naukowych. Szorstkość Izabeli czytelnik wychwyci od razu, tym bardziej dziwić będzie postawa bohatera, który kompletnie tej niechęci nie będzie zauważał. Tu pojawia się romantyczna dusza Stanisława, idealizującego swoją wybrankę, walczącego o względy i niezwracającego uwagi na sygnały ze strony otoczenia. Kiedy wreszcie wyjdzie na jaw, dlaczego nie będą razem dla jednego z nich sytuacja skończy się dramatycznie. Jedno z nich po prostu zniknie.